18 listopada 2016

Gus - Kim Holden

Autor: Kim Holden
Tytuł: Gus
Cykl: Promyczek #2
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 7 września 2016

Gus nie wie już, jak ma żyć. Po utracie Promyczka jego całe istnienie legło w gruzach. Nic już go nie cieszy, nic nie ma dla niego sensu, nawet muzyka, którą tak bardzo kochał, nie daje mu ukojenia. Przetrwać pozwalają mu tylko alkohol, dziewczyny na jedną noc i narkotyki. Wszystko wskazuje na to, że nie ma dla niego ratunku… ale pojawia się Scout – piękna, ambitna, zamknięta w sobie dziewczyna, której przeszłość jest bardziej popaprana niż ta Gusa. Chłopak czuje do niej dziwne przyciąganie, a kiedy decyduje się jej pomóc, odkrywa, że nie jest stracony, lecz zagubiony i to właśnie Scout pomaga mu się odnaleźć.


„Była drugą połową mojego serca. W jaki sposób człowiek może wrócić do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?”.

Kim Holden przedstawiać chyba nikomu nie trzeba – całkiem niedawno mieliśmy okazję czytać Promyczka, który na polskim rynku ukazał się dzięki wydawnictwu Filia. Nie zamierzam ukrywać, pokochałam wszystkich jego bohaterów i z niecierpliwością wyczekiwałam kontynuacji. I oto proszę – trzymam w łapkach Gusa, który okazał się równie niezapomnianą przygodą, co tom pierwszy.

Kim Holden już od pierwszych linijek tekstu porusza serca czytelników. Nie daje nam chwili, by wczuć się w lekturę, lecz od początku rzuca nas na głęboką wodę, w której kłębią się emocje. Muszę przyznać, że czytając Promyczka, nie kibicowałam miłości Gusa do Kate, jednak w Gusie, gdy Kate zabrakło, ta miłość była tak naturalna i tak wielka, że zaczęłam się zastanawiać, dlaczego Kate Gusa nigdy nie kochała w sposób, w jaki on ją kochał. Oczywiście, wiem, co widziała w Kellerze, rozumiem tę miłość – piękną miłość – jednak solidaryzuję się z Gusem i w duchu krzyczę: „Kate Sedgwick, gdzie ty miałaś oczy?!”. To pewnie za sprawą tego, że w tej części mamy, rzecz jasna, większy wgląd w umysł Gusa i dopiero teraz tak naprawdę zdajemy sobie sprawę z ogromu uczucia, jakim darzył swoją wieloletnią przyjaciółkę.

Oprócz postaci poznanych już wcześniej dostajemy też kilka nowych twarzy – przede wszystkim Scout. Dziewczyna na początku nie przypadła mi do gustu (to chyba przez sentyment do Kate), jednak z czasem jej postać zaczęła się rozwijać i nabierać barw, jawiąc się nie jako zbyt pewna siebie sztywniara, ale jako osoba o pięknym, choć bardzo skrzywdzonym charakterze.

W Holden uwielbiam to, że za każdym razem daje nam prawdziwych, autentycznych bohaterów. Nie są to przerysowane postaci bez wad, którym tylko od czasu do czasu przytrafiają się wyolbrzymione problemy. Nie ma tu żadnych wyimaginowanych dramatów i bezsensownego roztrząsania przeszłości. Dostajemy coś, co jest realne.

„Zakochałem się w stwarzaniu legendy. To jedyny sposób na życie”.

Holden nie tylko operuje słowem, ona nim maluje. Nie chodzi tu o poetycki język, ale sposób kreowania świata. Wszystko tu jest piękne – nawet rozpacz, która powinna być brzydka, nas nie odrzuca. Autorka przez większą część powieści posługuje się zdaniami pojedynczymi, nie zalewa nas bezsensownymi metaforami; utrzymuje miarowe, spójne tempo.

Okładka jest minimalistyczna, ale piękna. Dobrze dobrana kolorystyka sprawia, że książka pięknie prezentuje się na półce.

Na Gusie się nie zawiodłam, a tego się chyba bałam najbardziej. Bałam się, że druga część (która niemal zawsze okazuje się gorsza od pierwszej) zepsuje mi obraz świata, który pokochałam w Promyczku. Przy tym tomie nie płakałam tak bardzo, jak wcześniej, ale to dobrze – odnalazłam spokój.

Polecam wszystkim, którym nie są straszne wyciskacze łez. Jeśli macie ochotę poruszyć swoje serduszka, powieść Kim Holden jest dla Was!

Moja ocena: 6/6

Na koniec jeszcze okładki wydań zagranicznych:

18 czerwca 2016

The Dark Elements series - Jennifer L. Armentrout

Autor: Jennifer L. Armentrout
Tytuł: Ognisty pocałunek #1; Arktyczny dotyk #2; Every Last Breath #3
Cykl: Dark Elements
Wydawnictwo: Filia (PL); Harlequin Teen (US)
Rok wydania: 2014-2016

Okładka książki Ognisty pocałunek  

Każdy, kto choć trochę interesuje się czytelniczym światem, z pewnością nieraz miał styczność z powieściami Jennifer L. Armentrout. O tak, ta pani na swym koncie ma około pięćdziesięciu książek! Część jej twórczości przeczytałam, po resztę muszę sięgnąć. Niestety, nie wszystkie powieści Jennifer zostały wydane w Polsce, dlatego też jeśli nie znacie wystarczająco języka angielskiego, musicie czekać - być może jakieś wydawnictwo podejmie się wydawania jej pozostałych książek.

O serii Dark Elements usłyszałam, gdy Ognisty pocałunek był już wydany w Polsce. Tak, cóż... ostatnio nadrabiam zaległości. Co prawda do tej pozycji podeszłam dość sceptycznie - zniechęcał mnie po prostu opis. Już tak mam, że nie cierpię trójkątów miłosnych, a tego w serii Dark Elements nie brakuje. Jednak muszę przyznać, że cała seria naprawdę mnie zaskoczyła, zachwyciła, porwała.

Może wydawać się, że seria ta niczym się nie wyróżnia. Nastolatka z supermocą, którą musi ukrywać przed przyjaciółmi, poznaje mrocznego i diabelnie seksownego faceta. Tak, to wszystko już było... wiele razy. No ale w końcu to co stare i sprawdzone, nie zawsze jest złe, prawda? Laylę różni od innych podobnych jej bohaterek to, że jest to postać oryginalna. Nie wiem jak Wy, ale ja jeszcze nie czytałam o dziewczynie, która jest półdemonem i półgargulcem. I chociaż na tym jej oryginalność by się kończyła, nie odniosłam wrażenia, że czegoś jej brakuje. 

Chociaż to Layla jest główną bohaterką serii, jej najjaśniejszym punktem jest Roth. Seksowny, dowcipny, upierdliwy demon, którego jedynym celem wydaje się być uprzykrzanie życia Layli. Muszę przyznać, że na początku Roth nie przypadł mi do gustu. Bo na początku Roth to po prostu dupek. Jednak z czasem poczułam do niego coś, co można określić namiastką miłości. Jest to postać dynamiczna, która ewoluuje wraz z rozwojem wydarzeń, wraz z kolejnym tomem serii. 

„- A ty wiesz cokolwiek o przestrzeni osobistej? - warknęłam.
- Nie. - Uśmiechnął się, a jego oczy wydawały się świecić. - Wiem jednak, że tak naprawdę nie przeszkadza ci, że zajmuję twoją”.*

Bohaterem, którego nie mogłam ścierpieć, jest Zayne. Nie wiem dlaczego, ale ten chłopak po prostu działał mi na nerwy. Zachowywał się wobec Layli opiekuńczo i kochał ją na swój własny sposób, jednak miałam wrażenie, że chciałby ją zamknąć w szklanej kuli, aby chronić ją przed niebezpieczeństwem, ale także ograniczyć jej swobodę. Bo Layla nie jest dziewczynką, która potrzebuje ochrony. To silna bohaterka, która choć popełnia czasem głupie błędy, potrafi o siebie zadbać. 

Jak już wcześniej wspominałam, nie lubię trójkątów miłosnych w książkach. Po prostu są one zbędne, autorzy jakby na siłę starają się urozmaicić fabułę, wprowadzając do niej nutkę zamieszania i niepewności, kogo główny bohater wybierze. To wszystko tylko utrudnia mi odbiór powieści i sprawia, że się zniechęcam do dalszego czytania. Jednak, choć mówię to z ciężkim sercem, w serii Dark Elements trójkąt miłosny był potrzebny. Tak, nie tylko mi nie przeszkadzał, ale także uważam, że bez niego seria wiele by straciła. Dzięki niemu jesteśmy w stanie zaobserwować przemianę, jaką przechodzą bohaterowie, którzy na kartach powieści dorastają i dojrzewają. 

Ognisty pocałunek przeczytałam w polskiej wersji, pozostałe dwie części po angielsku, gdyż nie mogłam doczekać się naszego rodzimego wydania. Wiem, że druga część została już wydana jako Arktyczny dotyk i mam nadzieję, że na tym się nie skończy i doczekamy się także zwieńczenia trylogii w języku polskim. 

„When is there ever a right time to fully give your heart to another? There are always going to be obstacles. You just have to decide which ones are worth it”.**


Warto wspomnieć także o okładkach, jakie sprezentowało nam wydawnictwo Filia. Polskie wydania są zdecydowanie ładniejsze od tych zagranicznych! Brawo!

Całej serii wystawiam zasłużone 6/6. Nie potrafię inaczej - seria Dark Elements wciągnęła mnie w swój świat i nadal trzyma!

* Armentrout Jennifer, Ognisty pocałunek, Filia, 2016
** Armentrout Jennifer, Every Last Breath, Harlequin Teen, 2015